ULAR LARI LURUS…

Hi!!! It’s me, Simon. Do you know why the title of this post is ULAR LARI LURUS? I will explain it. ULAR LARI LURUS means `a snake runs straight`. It is Indonesian tongue twister. This is another one of my adventures, but this is about my trip to Borneo, Kalimantan, Kapuas Hulu.

Cześć!!! To ja, Szymon. Czy wiecie dlaczego tytuł tego posta to ULAR LARI LURUS? Wyjaśnię to. ULAR LARI LURUS oznacza „wąż biegnie prosto”. To indonezyjski łamaniec językowy. To kolejna z moich przygód, ta jest o wyprawie na Borneo, Kalimantan, do Kapuas Hulu.

We drove to the river and we had guides. One of them couldn’t speak English – we called him Mr. Jungle. Mr. Jungle was a super guide who was walking with us through the jungle without a shirt (or in a short sleeved shirt) and without shoes. The best thing was that he walked with a machete; he cut all the bushes.

Pojechaliśmy nad rzekę i wzięliśmy przewodników. Jeden z nich nie umiał mówić po angielsku – nazywaliśmy go Mr. Jungle. Mr. Jungle był super przewodnikiem, który szedł z nami przez dżunglę bez koszuli (albo w podkoszulku z krótkim rękawem) i bez butów. Najlepsze było to, że szedł z maczetą i wycinał wszystkie krzaki.

There were also with us: Edo, he was our main guide, a super chef who cooked very tasty fish, and two other guys. Edo could speak English. All the guides there were the best!!! In the jungle we were walking with Mr. Jungle. It was fantastic!!! They were fishing and when they caught fishes for the dishes ;), they grilled it and gave it to us for dinner. We were sleeping under the tent and we drank water from the river, but first we purified it. I was fishing, too.

Byli również z nami: Edo, który był naszym głównym przewodnikiem, super kucharz, który gotował bardzo smaczne ryby i dwóch innych facetów. Edo mówił po angielsku. Wszyscy przewodnicy byli „the best”!!! Przez dżunglę szliśmy z Mr. Jungle. To było fantastyczne!!! Oni łowili ryby i kiedy złapali „fishes for the dishes” ;), piekli je i dawali nam na kolację. Spaliśmy pod namiotem i piliśmy wodę z rzeki, ale najpierw ją oczyszczaliśmy. Ja też łowiłem ryby.

After the jungle trekking we went to Nanga Potan village. In Nanga Potan Village there was one house for guests and we slept there. Next day I said to my Mum: Are these little sticks? No they weren’t. It is a VERY BIG SPIDER!!!  I shouted! I ran from this room but my Mum did something else. She caught a camera and took photos of the SPIDER. It was very scary!

Po trekkingu poszliśmy do wioski Nanga Potan. Był tam był jeden domek dla gości i w nim spaliśmy. Następnego dnia powiedziałem do Mamy: „Czy to są patyczki?”. Nie, to nie były patyczki. „To BARDZO WIELKI PAJĄK!!!”- krzyknąłem! Uciekłem z pokoju, a moja Mama zrobiła co innego. Wzięła aparat i zrobiła zdjęcia pająka. To było naprawdę straszne!  

Next day we were washing in cold water in the river and about 1 hour later my parents and the guides saw a snake there. We had a „wet treking” there. It was wet because we were walking in swimming suite in water up the same river. There, we saw a praying mantis in water. I caught it and put it on the tree.

Następnego dnia myliśmy się w zimnej wodzie w rzece, a około godzinę później moi rodzice i przewodnicy widzieli tam węża. Tam mieliśmy też „mokry trekking”. Był mokry, ponieważ szliśmy tą samą rzeką w wodzie, w strojach kąpielowych. Tam zobaczyliśmy w rzece modliszkę. Złapałem ją i położyłem na drzewie.

Soon, I will continue writing about Kalimantan – Dayak longhouse, Tanjung Puting, Loksado, Nagara, Banjarmasin, Derawan Islands – Maratua. See you soon!

Wkrótce będę dalej pisał o Kalimantanie – domu Dayaków, Tanjung Puting, Loksado, Nagarze, Banjarmasin, wyspach Derawan, Maratui. Do zobaczenia wkrótce!

Comments

  1. Odpowiedz

    Anna Czarnecka-Białas

    19 kwietnia 2015

    Super! Fajnie opisujesz wyprawę i masz ciekawe zdjęcia. Czekam na dalszy ciąg 🙂

    • Odpowiedz

      Simon planetkiwiblog

      19 sierpnia 2015

      Bardzo dziękuję 🙂

    • Odpowiedz

      Nikodem Kalman

      27 sierpnia 2015

      Przygoda z orangutanem lub z wężem była niesamowita!Przeczytałem ją w
      Victorze Juniorze.Od tego czsu zaczełem czytać twojego bloga.Przeczytałem prawie wszystkie opowieści. Są świetne!
      Czekam na dalsze przygody.

      • Odpowiedz

        Simon planetkiwiblog

        14 września 2015

        Dzięki Nikodem 🙂 Właśnie wróciłem z kolejnej mojej wyprawy, dlatego dopiero teraz odpisuję na Twój komentarz 😉 😉 😉 Baaaardzo się cieszę, że czytasz mojego bloga i że Ci się podoba !!! Niedługo w Victorze ukaże się kolejna moja przygoda 🙂 🙂 🙂 Pisz, chętnie z Tobą pogadam !

  2. Odpowiedz

    Paweł Klemczak

    20 kwietnia 2015

    Ekstra Szymon 🙂 To była prawdziwa wyprawa, prawdziwego Globtrotera!!! Chociaż byliśmy tam razem tam Twój świetny tekst wzbogaca jeszcze bardziej moje wspomnienia 🙂

    • Odpowiedz

      Simon planetkiwiblog

      19 sierpnia 2015

      Ojej, dzięki 🙂

  3. Odpowiedz

    Paweł Klemczak

    20 kwietnia 2015

    BAAAAAAARDZO czekam na wpis z Ameryki Południowej!!!! Będę czekał tak długo jak trzeba, bo do opisania masz naprawdę jeszcze masę miejsc w których już byłeś 🙂 Jesteś super młodym WIELKIM podróżnikiem 🙂

    • Odpowiedz

      Simon planetkiwiblog

      19 sierpnia 2015

      Staram się pisać o różnych podróżach i o Ameryce Południowej też będzie 🙂

  4. Odpowiedz

    jacek

    30 kwietnia 2015

    super – przygody fajne – czekam na następne:)

  5. Odpowiedz

    Agnieszka

    19 czerwca 2015

    Chyba zemdlałabym jakbym zobaczyła takiego pająka… Ale oprócz tego wszystko mi się podoba!

    • Odpowiedz

      Simon planetkiwiblog

      19 czerwca 2015

      Ja też uciekłem jak go zobaczyłem 🙂 Ale wyprawa była suuuuper !!!

  6. Odpowiedz

    Hitch-Hikers Handbook

    19 czerwca 2015

    Super przygoda i tyle wspanialych i fascynujacych zwiarzat na szlaku! no moze poza pajakami… 😉

    • Odpowiedz

      Simon planetkiwiblog

      19 czerwca 2015

      Eeeee , niektóre pająki też były fajne 😉 Tylko nie te duuuuże !!!

  7. Odpowiedz

    Kinga

    19 czerwca 2015

    Pająki (ptaszniki), patyczaki, modliszki i skropiony miałam kiedyś (jako nastolatka) pod swoimi skrzydłami 🙂 Moje ukochane zwierzątka domowe… Kiedyś sobie przyżekłam, że poznam ich kraje zamieszkania 🙂 Przede mną (i moją rodziną) jeszcze wiele drogi 😉

    • Odpowiedz

      Simon planetkiwiblog

      25 czerwca 2015

      Nie proponowałbym zaprzyjaźniać się z pająkami, bo są okropnie obrzydliwe ha, ha, ha. 🙂 😉 Ale patyczaki i modliszki na odwrót -są straaaaaaaaaaaaaasznie słodkie 🙂

  8. Odpowiedz

    TuJarek

    20 czerwca 2015

    Hehe, jak napisałeś, że przewodnik nie mówił po angielsku to przez chwilę pomyślałem po co taki przewodnik w ogóle? 😛 Doczytałem jednak, że to Mr. Jungle pełnił funkcję „torowania drogi” 🙂

    • Odpowiedz

      Simon planetkiwiblog

      25 czerwca 2015

      Tak Mr. Jungle był suuuuuuuuuuuuuuper!!! bardzo go lubię !!!

  9. Odpowiedz

    katiushka

    20 czerwca 2015

    zawsze zazdroszczę ludziom takich niesamowitych zwierząt w podróży.. tego się nie zapomina… ja sama w ameryce płd w kółko się zachwycałam a potem przeszło w codzienność 🙂 pozdro!

    • Odpowiedz

      Simon planetkiwiblog

      25 czerwca 2015

      A mnie egzotyczne zwierzęta zachwycają cały czas !!! 😉

Leave a Comment

Cookies help us deliver our services. By using our services, you agree to our use of cookies. More Info | OK